1 ROZDZIAŁ
1 ROZDZIAŁ
Jestem Nicol , mam 18 lat a tak na prawdę 17 ale za miesiąc mam urodziny więc można powiedzieć że mam 18. Mieszkam z mamą w małym przytulnym domku jednorodzinnym, nie mam taty. Gdy miałam 6 lat zostawił mnie i moją mamę z małą knajpką w której jej pomagam po szkole. Ogółem moje życie było nadzwyczajne ale pewnego dnia to się zmieniło.Był to poniedziałek , niechętnie wstawałam do szkoły ale niestety musiałam. Ogółem lubię szkołę i lubię się uczyć ale to że tak wcześnie rano muszę wstawać , doprowadza mnie to szału. Wstałam , poszłam do łazienki żeby \ umyć włosy i je wysuszyć , lubię być naturalna więc nie daję nigdy żadnego pudru. Gdy wyszłam z łazienki poszłam do mojego pokoju żeby wygrać ubrania, nie mam żadnych problemów z tym więc wzięłam jakiś pierwszy lepszy sweterek, podkoszulkę , rurki i trampki. Zeszłam na dół bo mama na mnie czekała ze śniadaniem. Zobaczyłam że dziś są naleśniki z moim ulubionym masłem orzechowym, mama wiedziała co lubię. Po śniadaniu zapytała mnie się czy nie zawieść mnie do szkoły bo ma po drodze, jechała na zakupy. Zgodziłam się.
Pod szkołą czekała na mnie przyjaciółka Eva. Strasznie lubiłam z nią spędzać czas była miła i przyjazna. Weszłyśmy do szkoły chodziłyśmy do tej samej klasy i siedziałyśmy razem w ławce.
Na matematyce Eva poruszyła dziwny temat o " Justinie Bieberze " wiedziała że nie słucham jego piosenek i nie wiem jak wygląda a po za tym nigdy o nim nie rozmawiałyśmy więc się na prawdę zdziwiłam.
-Wiesz co Nicol.. Lubie strasznie Justina i teraz będzie jego koncert w naszym mieście a dokładnie za dwa dni (mieszkałyśmy w Nowym Jorku).- powiedziała , zastanawiałam się wtedy o co jej dokładnie chodzi.
-I co to ma wspólnego ze mną ?- zapytałam
-No i chcę się Ciebie zapytać czy może byś nie chciała pójść na ten koncert razem ze mną ? - chwilę myślałam nad tym ale że to moja przyjaciółka zgodziłam się .
Po matematyce miałyśmy ostatnią lekcję za którą nie przepadałam muzyka ! Nie umiałam śpiewać i może dla tego. Zadzwonił dzwonek na lekcję każdy wszedł do klasy. Pani sprawdziła obecność i zapytała się całej klasy co chcemy śpiewać i się zaczęło.
-Klaso co dziś chcecie śpiewać ?- zapytała nauczycielka. Klasa zaczęła się drzeć różne tytuły piosenek ja jedyna siedziałam i nic nie mówiłam , wiedziałam po prostu wiedziałam. Pani powiedziała
-Nicol ty powiesz mi jaką dziś zaśpiewamy piosenkę !- siedziałam cicho a klasa patrzyła się na mnie, ciągle myślałam co by tu wygrać, postanowiłam.
-Proszę pani już wiem, bo jadę teraz z Evą na koncert Justin'a Bieber'a a nie znam żadnych jego piosenek ani nigdy nie słyszałam.. - nie dokończyłam zdania a pani już wiedziała o co chodzi i co miała puścić. Miała kobieta 25 lat więc na pewno go słuchała pomyślałam i dobrze myślałam była jego fanką . I puściła piosenkę One Time , dała nam teksty i zaczęliśmy śpiewać. Ta lekcja mi się podobała nie powiem że nie.
Gdy lekcja się skończyła szłam do naszej małej rodzinnej knajpki, wracał ze mną Max on też tam pomaga. Pod drodze gadaliśmy na temat koncertu na który miałam iść z Evą. Też się zdziwił że się zgodziłam.
W 30 minut byliśmy już na miejscu. Mama przywitała nas z uśmiechem i powiedziała
-Dobrze że jesteście za blatem są dla was babeczki zjedzcie sobie i zakładajcie fartuszki i do pracy.
Razem z Maxem powiedziałam OKEJ. W 10 minut babeczki były zjedzone. Zaczęliśmy podchodzić do stolików i brać zamówienia. Ja mam stoliki od 1-15 a Max 15-30 więc wiemy skąd mamy brać zamówienia.
Była 15,49 a knajpę zamykamy o 22,00 ale Max musi już iść do domu po 18,00 więc zostaję z tym wszystkim sama .
Gdy Max już poszedł nie było takiego ruchu zresztą przecież to była już 20,00 więc się nie dziwię. Siedziałam przy stoliku, piłam zimny napój bo była wiosna a na podwórku było 25 stopni. Po chwili zza drzwi zobaczyłam chłopaka usiadł przy stole i czekał aż ktoś do niego podejdzie i weźmie zamówienie. Siedziałam tak 10 minut i się na niego patrzyłam twarz mi byłą jakoś znajoma ale nie wiedziałam kto to.
Poszłam po zamówienie i się zaczęło;
-Dzień dobry. Co mogę podać ?- wpatrywałam się w jego oczy cały czas miał takie ładne , nigdy w życiu nie widziałam takich ładnych brązowych.
-Hmmm, macie tu bardzo dużo dobrych rzeczy , a może ty mi coś polecisz ?- chłopak spojrzał się i uśmiechną. Pomyślałam- kurde czemu muszę akurat teraz pracować on jest taki śliczny. Ale no czekał na to żebym mu coś poleciła no to zaczęłam swoje gadanie.
-Widzę że wolisz coś na słodko więc polecam lody czekoladowe z bitą śmietana i wisienkami.
-O dobry pomysł. A mógł bym jeszcze o coś poprosić ?
-Aaaa zapomniałam chcesz napój ?- myślałam po co mu napój jak bierze lody ja i mój umysł.
-Nie, nie, nie chodzi mi o nic do jedzenia czy do picia bym chciał się dowiedzieć jak masz na imię? - zrobiłam się czerwona na twarzy jak ta wisienka.
-Nazywam się Nicol, to knajpka mojej mamy. Wydajesz mi się znajomy ale nadal nie wiem skąd ja Cię mogę znać. Hmmm , a może ty mnie skądś pamiętasz. Oj ja głupia taki ładny chłopak i by mnie miał pamiętać. Ups to ja może pójdę po zamówienie.. - z nerwów zaczęłam mówić za dużo. Ale przypał powiedziałam obcemu chłopakowi że jest ładny -,- na pewno sobie zaraz pójdzie lub pomyśli że jestem jakaś dziwna. O dziwu tak nie było! Chłopak siedział i czekał na swoje lody.
Wydarłam się do szefa kuchni żeby nakładał szybciej bo klijęt ucieknie. Dał mi te lody a ja poszłam w kierunku stolika z tym zamówieniem.
-Proszę o to twoje lody, na koszt firmy bo musiałeś tyle czekać. - uśmiechnęłam się i już chciałam iść ale chłopak zaczął mówić .
-Na serio mnie nie znasz ?! Myślałem że jesteś jedną z moich fanek lub coś w tym stylu.- zdziwiłam się nigdy na oczy nie widziałam chłopaka więc co on do licha mówi ?! Ale jedno mnie ciekawiło jak on ma na imie nadal się nie przedstawił.
-No właśnie o to chodzi że twoja twarz mi kogoś przypomina ale nie wiem kogo.. Wiesz co ja musze iść mam klijętów do obsłużenia. Życzę smacznego.- pomyślałam gość musi mieć tupet mówiąc że go nie znam albo że myślał że jestem jego fanką .
-No dobrze a mogę chociaż poprosić Cię o twój numer telefonu, może teraz jakoś mnie nie poznałaś od tej dobrej strony ale na serio jestem inny. To co dasz mi swój numer ?- zbladłam! Chłopak którego nie znam, jest śliczny prosi mnie o swój numer ..Hmm trochę dziwne.
-Bym jednak wolała żebyś ty mi dał swój, jak coś to zadzwonię.
-Okej to zapisz sobie gdzie chcesz. 642812142 (numer jest zmyślony).
-Dobra odezwę się.-powiedziałam i odchodziłam. Usłyszałam jak chłopak się wydziera do zobaczenia i mówił już imie i nazwisko ale nie usłyszałam bo zaczęły się robić jakieś tłumy ludzi, zaczęli przychodzić jacyś reporterzy. Pobiegłam po szefa kuchni żeby ich wygonił ale gdy już z nim przybiegłam było już za późno, nikogo nie było ani reporterów ani chłopaka który dał mi swój numer.
Co wy na to ? :D
Piszcie komentarze ..
Postaram się następną część dodać jeszcze dziś .